Grupa będzie promowała wydany w lipcu album „You’re Gonna Need a Little Music”.
Yard Act wystąpi w poniedziałek 12 października w Klubie Niebo w Warszawie. Bilety i szczegółowe informacje o koncercie są dostępne tutaj.
Niesforny trzeci album pop-punkowej grupy to ekscytujące połączenie tego, co zadziałało najlepiej na dwóch poprzednich płytach – NME
Znakomity album – „The Times”
Najlepszy z dotychczasowych albumów Yard Act – „Rolling Stone UK”
Mają smykałkę do indie-disco bangerów – MOJO
Obrali kurs na jeszcze bardziej niespodziewane wody – DORK
Wow, to jest coś zupełnie innego… Yard Act – obecnie najlepszy zespół w naszym kraju – „London Standard” *****
Bierze chaos w objęcia… to brzmienie zespołu na wyżynach jego możliwości – Line of Best Fit
Znakomity album – „The Times”
Najlepszy z dotychczasowych albumów Yard Act – „Rolling Stone UK”
Mają smykałkę do indie-disco bangerów – MOJO
Obrali kurs na jeszcze bardziej niespodziewane wody – DORK
Wow, to jest coś zupełnie innego… Yard Act – obecnie najlepszy zespół w naszym kraju – „London Standard” *****
Bierze chaos w objęcia… to brzmienie zespołu na wyżynach jego możliwości – Line of Best Fit
„You’re Gonna Need a Little Music” ukazało się 17 lipca. Yard Act na premierę zaprezentowali klip do piosenki „Empty Pledges” nagrany w domowym studiu zespołu w Leeds. Wcześniej wydawnictwo promowały single „Redeemer” oraz „New Beginnings”.
Album powstawał w Leeds oraz Los Angeles. Za produkcję odpowiada Justin Meldal-Johnsen, znany ze współpracy m.in. z Beckiem, Nine Inch Nails czy St Vincent. Wokalista James Smith tak opowiadał o „You’re Gonna Need a Little Music” przy premierze: – Każdy zespół mówi w takim momencie „jesteśmy niezmiernie dumni z naszej pracy i uważamy, że to najlepsze, co dotychczas nagraliśmy”. Ale w tym przypadku mam pewność, że rozwinęliśmy swoje brzmienie, nie popadliśmy w stagnację. Tworzenie muzyki to czysta radość. I choć poruszamy bardziej mroczne czy przygnębiające tematy, a do tego album spowity jest wszechogarniającą aurą niepewności, nie mamy wątpliwości, że oddaliśmy wszystko, by go nagrać. To był czysty i bardzo przyjemny proces, dlatego jego zamysł był i w pełni pozostaje uzasadniony.
„You’re Gonna Need a Little Music” to najbardziej dynamiczny, oparty na współpracy i naładowany energią projekt. Muzycy Yard Act są tu także mroczni, cyniczni i kwestionują samych siebie. Przyglądają się swojemu dorobkowi i bywają dla niego bezlitośni.
Co ciekawe, jak na zespół o rewelacyjnej reputacji koncertowej (i będący nieustannie w trasie), ich trzeci album jest pierwszym, które Yard Act nagrali wspólnie, jako kwartet, będąc w jednym studiu. – Dwa pierwsze albumy to zasadniczo płyty nagrane na laptopie – opowiada Smith. – „The Overload” nagraliśmy z Ryanem Needhamem zanim Yard Act w pełni się uformowało. Z kolei „Where’s My Utopia?” z posklejanych momentów w tour busie, w pokojach hotelowych, w salach prób, między rozładowaniem a załadowaniem sprzętów, w chwilach pomiędzy.
Po raz pierwszy w swojej historii Yard Act mogli spędzić swobodne pięć miesięcy na pracy kreatywnej nieprzerywanej wyjazdami. Powstało około 50 piosenek, a zespół miał przestrzeń na podążanie za pomysłami bez presji z zewnątrz. – To była prawdziwa wolność. Właśnie czegoś takiego oczekiwałem, gdy zakładałem zespół – przyznaje Smith.
Zespół ma już za sobą pierwsze koncerty w Europie i Ameryce Północnej. W październiku Yard Act wrócili do Europy, by zagrać m.in. w Warszawie. „You’re Gonna Need a Little Music” to następca „Where’s My Utopia” z 2024 roku (UK Top 5) oraz nominowanego do Mercury Prize „The Overload” z 2022 roku.

