Bezkompromisowa, poruszająca EP-ka „Days of Ash” to zdecydowana odpowiedź na bieżące wydarzenia. Towarzyszy jej specjalne wydanie zina „Propaganda” zatytułowane „U2 - DAYS OF ASH: SIX POSTCARDS FROM THE PRESENT… WISH WE WEREN’T HERE”.
To była niesamowita frajda móc znów spotkać się w studiu we czwórkę… Materiał z „Days of Ash” ma zupełnie inny nastrój i tematykę niż ten, który wydamy na albumie z końcem roku. Utwory z EP-ki nie mogły dłużej czekać. To wyrazy buntu i przerażenia, lament. Po nich przyjdą radosne piosenki, właśnie nad nimi pracujemy… bo choć na naszych małych ekranach codziennie widzimy znormalizowane okropieństwa, nie ma nic normalnego w tych oszałamiających czasach i musimy się im przeciwstawić, zanim znów nabierzemy wiary w przyszłość. I w siebie nawzajem. „Jeśli masz szansę mieć nadzieję, to Twój obowiązek ją mieć…” - ten wers zapożyczyliśmy od Lei Ypi. Dobrze byłoby się też pośmiać. Dziękuję.
Bono
Kto potrzebuje od nas nowej płyty? Wszystko zależy od tego, czy tworzymy muzykę, która - naszym zdaniem - zasługuje na to, by ją usłyszano. Wierzę, że te nowe utwory dorównują naszym najlepszym dokonaniom. Dużo rozmawiamy o tym, kiedy wypuszczać nowe nagrania. Nigdy nie ma się całkowitej pewności, ale ten moment – szczególnie widząc to, co się dzieje na świecie – wydaje się odpowiedni. Od samego początku, gdy współpracowaliśmy z Amnesty czy Greenpeace, byliśmy gotowi zajmować mocne stanowiska. I bywa to chaotyczne, zawsze wywołuje reakcję, ale to ważna część tego, kim jesteśmy i dlaczego wciąż istniejemy.
Larry Mullen Jr.
Jestem podekscytowany tymi nowymi utworami - mam poczucie, że pojawiają się we właściwym czasie.
Adam Clayton
Wierzymy w świat, w którym granice nie są zacierane siłą. W którym kultura, język i pamięć nie są uciszane przez strach. W którym godność narodu nie podlega negocjacjom. Ta wiara nie jest chwilowa. Nie jest polityczną modą. To fundament, na którym stoimy. I stoimy na nim razem.
The Edge

