Wydawnictwo trafi na rynek 10 kwietnia.
Główną inspiracją w pracy nad „Superbloom” był klimat nowojorskiego klubu Studio 54. Jessie rozwija najbardziej euforyczną odsłonę swojej twórczości, eksplorując potrzeby dotyku, przyjemności, bliskości i więzi. Artystka promuje album singlem „I Could Get Used To This”, dzięki któremu – jak zauważają eksperci – „ostatecznie została diwą”.
Utwór ukazuje świat ukształtowany przez radość, zmysłowość i zabawę – przestrzeń, w której przyjemność jest zasłużona, a pewność siebie przychodzi naturalnie.
– Od czasów „What’s Your Pleasure?” próbuję funkcjonować w świecie fantazji i eskapizmu. Nie jestem najbardziej podręcznikową „gwiazdą pop”, ale lubię bawić się przebierankami i estetyką glamour. Choć kocham muzykę taneczną, przy tym albumie chciałam zejść głębiej – nawiązać do prawdziwych relacji i docenić miłość, którą mam, oraz poruszyć temat lęku przed jej utratą – komentuje Ware.
Kontynuując praktykę, którą stosuje od 2020 r., Jessie sama pełniła rolę A&R przy tym wydawnictwie, konsekwentnie zachowując kreatywną kontrolę. Na liście współpracowników obok Jamesa Forda pojawili się Barney Lister, Karma Kid, Jon Shave (Charlie XCX) oraz Stuart Price. Za mix albumu odpowiada Ben Baptie (Sault, Little Simz, Adele). Album ukaże się niemal trzy lata po wysoko ocenianym „That! Feels Good!” – piątym albumie artystki, który zadebiutował na trzecim miejscu brytyjskiej listy sprzedaży. Płyta zebrała entuzjastyczne recenzje takich redakcji jak „The Guardian”, Pitchfork, „Rolling Stone”, „NME” i „USA Today”, umacniając pozycję Ware jako jednej z najważniejszych postaci współczesnego popu.
„Superbloom” wykracza poza samo świętowanie przyjemności, ukazując ją jako coś wypracowanego, intencjonalnego i transformującego. To Jessie Ware w pełnym rozkwicie.

