Artystka promuje krążek singlem „To Love Somebody”.
Holly Humberstone oficjalnie zapowiedziała drugi album w karierze. Wyczekiwany „Cruel World” ukaże się 10 kwietnia. Jedna z najbardziej charakterystycznych artystek swojego pokolenia powraca z płytą, która uchwyca napięcie między bólem a przyjemnością; przestrzeń, w której chaos i akceptacja współistnieją obok siebie.
Wchodząc w „Cruel World”, artystka ucieka do mrocznej baśni stworzonej na własnych zasadach. Holly promuje album singlem „To Love Somebody”, któremu towarzyszy urzekający teledysk w reżyserii Silken Weinberg (Ethel Cain). Inspirowany teatrem wiktoriańskim, baśniami braci Grimm i „Nosferatu”, „To Love Somebody” stanowi otwarcie nowego rozdziału w karierze 26-latki. Miłość jest dziś dla Holly czymś jednocześnie ugruntowującym i destabilizującym. – Ta płyta bada miłość jako coś pięknego, ale z natury bolesnego – mówi artystka.
– W „To Love Somebody” chciałam uchwycić tę sprzeczność: kochać kogoś, to ranić kogoś i tracić kogoś. Ale przynajmniej się kogoś kochało. Żeby poczuć skrajne szczęście, trzeba znać skrajny smutek. To właśnie napięcie tej płyty – wyjaśnia Holly. Ostatnie dwa lata upłynęły jej pod znakiem ponownego odkrywania talizmanów z przeszłości – chwil zapomnianych, gdy w wieku zaledwie 20 lat nagle znalazła się w centrum uwagi. O ile jej debiutancki album „Paint My Bedroom Black” naznaczony był turbulencjami i tęsknotą, „Cruel World” bazuje na stabilności i pamięci. Wizualnie Holly zbudowała ten świat wraz z siostrą Eleri i dyrektorką kreatywną Silken Weinberg, inspirując się dziecięcymi drobiazgami odnalezionymi podczas wyprowadzki z „Haunted House”, w którym dorastała. Baletki, książki o Alicji w Krainie Czarów oraz filmy takie jak „Edward Nożycoręki” i „Jakubek i brzoskwinia olbrzymka” – przeglądanie pamiątek z dziewczęcych lat pozwoliło przekształcić duchy przeszłości w coś zabawnego i magicznego.
Od czasu wydanej pięć lat temu przełomowej EP-ki „Falling Asleep At The Wheel” Holly tworzy własny, filmowy i pełen emocji świat, w którym nie boi się skrajnej szczerości. Jej sugestywne opowieści zaprowadziły ją od nawiedzonego domu rodzinnego w Grantham na sceny Glastonbury, Lollapaloozy i Wembley Stadium, gdzie w 2024 r. supportowała Taylor Swift. Holly stała się jedną z najważniejszych młodych artystek w Wielkiej Brytanii – wyjątkową narratorką i głosem swojego pokolenia, osobą umiejącą zamieniać najbardziej prywatne emocje w piosenki, które trafiają do słuchaczy pod różnymi szerokościami geograficznymi.
Przełomowym momentem w życiu Holly - krokiem z dziewczęcości w dorosłość - było ukończenie 25 lat. Artystka w pewien sposób ukonstytuowała się na nowo. Jej album „Paint My Bedroom Black” oddawał niepokój i zagubienie; nowy rozdział odzwierciedla tymczasem większą stabilność i sprawczość, ale także świadomość, że przyjemność i ból zawsze idą w parze. – Żeby poczuć ogromne szczęście, musisz znać też ogromny smutek – zauważa Holly.
Holly jest laureatką BRIT Rising Star z 2022 r. Artystka ma także nominację do nagrody im. Ivora Novello. Jej „Paint My Bedroom Black” z 2023 r. było numerem trzy na brytyjskiej liście bestsellerów. Od czasu wydania płyty Holly dała się poznać jako artystka o niezwykłej szczerości i talencie do uchwycenia cichych burz, przez które przechodzą młodzi dorośli. Zimą Humberstone dołączy do Sama Fendera podczas jego australijskiej trasy, gdzie zaprezentuje nowy materiał.
Album „Cruel World” powstawał podczas codziennych sesji studyjnych z Robem Miltonem. Artystka czerpie głęboko z tematu miłości – romantycznej, platonicznej i kobiecej. Gotyckie miłosne z płyty, takie jak singlowa „Die Happy”, eksplorują oddanie, niebezpieczeństwo i pożądanie, czerpiąc z baśni, „Drakuli” i melancholii zmieniających się pór roku. Wychowana wśród silnych kobiet Holly mówi też o tym, jak dziewczynki uczone są postrzegać siebie nawzajem jako rywalki. Humberstone zachęca do oduczania się takiego podejścia i stawiania na solidarność jako formę przetrwania.

