Jego „Halo Houston” święci tryumfy w polskich stacjach radiowych, czas na ostatni etap przed nowym singlem!
„Halo Houston”, debiutancki singiel Jaśka Piwowarczyka po zwycięstwie w „The Voice of Poland”, to jeden z największych przebojów lata w Polsce. Utwór regularnie zajmuje wysokie miejsca na listach przebojów Radia ZET i RMF FM, notuje około 100 tysięcy odsłuchów miesięcznie na Spotify i należy obecnie do najczęściej granych piosenek w polskich stacjach radiowych. Łącznie we wszystkich serwisach „Halo Houston” zgromadziło już ponad milion odsłuchów. Artysta szykuje się do wydania nowego utworu „obłoki”, który ukaże się 25.09. Jednak za nim to nastąpi, postanowił zakończyć z przytupem przygodę z „Halo Houston”. Wyznaczył swojej muzycznej rakiecie kolejny, dość nieoczywisty kierunek. Artysta przygotował wersję singla po…węgiersku i chce z nią zawalczyć o tamtejszy rynek.
Kiedy w maju Jasiek Piwowarczyk wypuszczał „Halo Houston”, był świeżo po zwycięstwie w 16. edycji „The Voice of Poland” i po raz pierwszy pokazywał publiczności siebie nie jako wykonawcę znanych przebojów, ale jako artystę z własnym repertuarem. Kilka miesięcy później można już mówić o bardzo udanym starcie solowej kariery zwycięzcy programu. „Halo Houston” regularnie pojawia się na wysokich pozycjach list przebojów dwóch największych komercyjnych stacji radiowych w Polsce – Radia ZET i RMF FM – i jest jedną z najczęściej emitowanych obecnie polskich piosenek w rozgłośniach radiowych. Równie dobrze radzi sobie w streamingu: tylko na Spotify utwór wygenerował ponad 800.000 odsłuchów. Z tym utworem wystąpił też m. in na festiwalu w Opolu. Dla Piwowarczyka sukces pierwszego singla ma szczególne znaczenie, bo „Halo Houston” od początku miało być czymś więcej niż tylko piosenką wydaną na fali popularności po telewizyjnym show. To utwór o sytuacjach, w których emocje kompletnie zmieniają nam perspektywę i problem zaczyna wydawać się większy niż cały świat. Wtedy najchętniej uciekłoby się gdzieś bardzo daleko – w moim przypadku aż w kosmos. Dziś potrafię patrzeć na takie momenty z większym dystansem, ale pamiętam, jak łatwo będąc w środku trudnej sytuacji stracić właściwe proporcje. „Halo Houston” jest właśnie o takim chaosie, zagubieniu i szukaniu kogoś, z kim można złapać kontakt – mówi Jasiek Piwowarczyk.
Teraz, niedługo przed wydaniem kolejnego singla „obłoki” (premiera 25.09), historia „Halo Houston” dostaje jednak dość nieoczekiwany ciąg dalszy. Piwowarczyk przygotował węgierskojęzyczną wersję swojego singla, z którą chce spróbować sił na rynku węgierskim. Pomysł nie jest przypadkowym marketingowym eksperymentem. Artysta od dawna jest miłośnikiem Węgier, fascynuje go węgierska kultura, a obecność ze swoją muzyką na tamtejszym rynku jest jednym z jego artystycznych marzeń. Jako dziecko spędził na Węgrzech wiele czasu, wyjeżdżając na wielomiesięczne wymiany szkolne, podczas których mieszkał u węgierskich rodzin. Jego zainteresowanie kulturą węgier było tak duże, że nauczył się podstaw tego trudnego języka. – Węgry fascynują mnie od dawna – ich kultura, język, muzyka i to, jak silne mają poczucie własnej tożsamości. Jestem trochę hungarofilem i od dłuższego czasu chodziła mi po głowie myśl, żeby kiedyś spróbować tam swoich sił. Skoro „Halo Houston” tak dobrze przyjęło się w Polsce, pomyślałem: dlaczego nie wysłać tej rakiety trochę dalej? Moim marzeniem jest, żeby węgierska publiczność poznała mnie właśnie poprzez tę piosenkę – mówi Piwowarczyk.
Węgierska wersja „Halo Houston” ma być czymś więcej niż prostym tłumaczeniem polskiego tekstu. Piosenka została dostosowana językowo tak, aby zachować jej charakter, emocje i naturalność, a jednocześnie mogła funkcjonować jako pełnoprawny utwór na tamtejszym rynku. To kolejny etap muzycznej drogi artysty, który dał się poznać szerokiej publiczności dzięki jednemu z najbardziej spektakularnych występów ostatniej edycji „The Voice of Poland”. W finale Piwowarczyk zmierzył się z „Bohemian Rhapsody” Queen, wcześniej wykonywał m.in. repertuar Whitney Houston, a jego charakterystyczny głos, teatralna wyobraźnia i sceniczna odwaga doprowadziły go do zwycięstwa w programie.
Dziś wygląda na to, że rakieta rzeczywiście wystartowała. Najpierw „Halo Houston” zadomowiło się w polskich rozgłośniach i serwisach streamingowych. Teraz Jasiek Piwowarczyk sprawdzi, czy sygnał z Houston będzie równie dobrze słyszalny... nad Dunajem. A zaraz potem wyda nowy singiel, już po Polsku.

