Operacja na otwartym sercu, koniec niemal 20-letniego małżeństwa i moment, w którym cały dotychczasowy świat zaczął się rozpadać. Keb’ Mo’ przekuł jeden z najtrudniejszych okresów swojego życia w „The Breakdown” – surowy, oszczędny i niezwykle osobisty album.
Po ponad 50 latach kariery naznaczonej pięcioma nagrodami GRAMMY, wyróżnieniem Lifetime Achievement Award przyznanym przez Americana Music Association, występami od Carnegie Hall po Biały Dom oraz utworami nagrywanymi przez artystów od B.B. Kinga po BTS, Keb’ Mo’ powraca z najbardziej surowym i intymnym albumem w swojej karierze. Na „The Breakdown” artysta po raz pierwszy zdecydował się zredukować swoje nagrania do absolutnego minimum: gitary, głosu oraz starannie dobranych partii wokalnych w wykonaniu Soweto Gospel Choir i gospelowego sekstetu Take 6.
Dziesięć utworów składających się na album powstało w domowym studiu Keb’ Mo’ pod Nashville i zostało napisanych po przełomowym okresie w jego życiu – ratującej życie operacji na otwartym sercu, zakończeniu trwającego niemal 20 lat małżeństwa oraz czasie głębokich osobistych zawirowań. Surowy i niezwykle szczery „The Breakdown” ukazuje artystę z najbardziej osobistej strony – mierzącego się z upływem czasu i nieuchronnością zmian, a jednocześnie mocno trzymającego się nadziei, wiary i miłości, które zawsze były jego drogowskazami.
– Miałem poczucie, że wszystko w moim życiu się rozpada – wspomina Keb’. – Moje zdrowie, mój związek, cały mój świat. Jedynym sposobem, jaki znałem, by na to odpowiedzieć, było również rozłożenie muzyki na czynniki pierwsze.
Choć album jest głęboko zakorzeniony w osobistych doświadczeniach Keb’ Mo’, utwory stanowią także szerszy komentarz do kondycji współczesnego świata. Pierwszy singiel z płyty, „Fussing and Fighting”, równie dobrze może opowiadać o wieloletnim związku przeżywającym kryzys, jak i o podzielonym społeczeństwie próbującym odnaleźć wspólny język. – „Fussing and Fighting” narodziło się z obserwacji, jak relacje potrafią nagle się rozsypać. Czasem coś po prostu przestaje działać i zostajesz z pytaniem: „Co się właściwie stało?” – wyjaśnia artysta.
„The Breakdown”, wydany 21 sierpnia, to pierwszy solowy album Keb’ Mo’ od czasu nominowanego do nagrody GRAMMY wydawnictwa „Good To Be…” z 2021 roku, a zarazem pierwsza płyta od momentu, gdy jego kariera niemal została przerwana w 2024 roku. Podczas trasy koncertowej ze Slashem artysta zaczął odczuwać poważne problemy z oddychaniem. – Miałem trudności z oddechem i byłem przekonany, że coś jest nie tak z moimi płucami – wspomina. – Kiedy w końcu wróciłem z trasy i poszedłem do lekarza, od razu skierowano mnie na oddział ratunkowy.
Okazało się jednak, że problem nie dotyczył płuc, lecz serca. Nieszczelna zastawka oraz tętniak aorty wymagały skomplikowanej operacji, a długi okres rekonwalescencji zmusił artystę do przełożenia wielu zaplanowanych koncertów. – Czułem, jakby śmierć pukała mnie w ramię – mówi Keb’. – Przez wszystkie te lata uważałem się za zdrowego i silnego, a nagle musiałem zmierzyć się z możliwością, że mogę tego nie przeżyć. Musiałem przejść przez bardzo trudne doświadczenia, żeby powstały te piosenki, ale dzięki temu wiele nauczyłem się, patrząc z nowej perspektywy na swoje życie, relacje i wszystko, co mnie ukształtowało.
Ta nowo odnaleziona perspektywa jest obecna w każdym utworze na „The Breakdown” – albumie, który konsekwentnie zamienia ból i niepewność w nadzieję oraz odporność. – W tym roku kończę 75 lat – podsumowuje Keb’. – Wiem, że nie będę żył wiecznie. Można tylko jak najlepiej wykorzystać to, co się ma, i być wdzięcznym za każdy etap tej podróży.

