Jeśli przyłapiesz flowerovlove na tym, że wygląda przez okno, po prostu wiedz, że jest dokładnie tam, gdzie chce być: pogrążona w rozmyślaniach.
21-letnia gwiazda to wschodząca „thought daughter” popu – refleksyjna marzycielka, która romantyzuje wszystkie aspekty swojego życia, aż po ubrania, które nosi. Dotyczy to także jej spódniczek mini – prostego elementu garderoby, który ma dla niej znacznie większe znaczenie.
– Czuję się bardzo silna, kiedy pokazuję trochę ciała – mówi flowerovlove. Nie potrafi powstrzymać się przed poetyckim rozprawianiem na każdy temat, ale akurat ten element jej garderoby pomaga jej wejść w bardziej pewną siebie wersję samej siebie, która może stawić czoła wszystkiemu, co przyniesie życie.
Dlatego flowerovlove zawsze wiedziała, że chce nazwać swój debiutancki pełnowymiarowy album „Mini Skirt Warrior”. Album, który właśnie trafił do słuchaczy, jest przeznaczony dla innych „thought daughters” – dziewczyn, które nie mogą przestać wyglądać przez okno samochodu lub sypialni, gdy ich ulubiona muzyka płynie do uszu przez przewodowe słuchawki. Mogą myśleć o obiekcie swoich westchnień, ale szybko zdają sobie sprawę, że wciąż są pieprzonymi twardzielkami, które zasługują na cały świat. Ten album jest ich nową ścieżką dźwiękową, pełną piosenek do płakania na nocowance, ostrego humoru, girl power i bardzo potrzebnych afirmacji.
Choć „Mini Skirt Warrior” powstało zeszłego lata, w dużej mierze odzwierciedla cztery ostatnie lata życia urodzonej w Londynie wokalistki, dokumentując okres wchodzenia w dorosłość, gdy pozostawiała za sobą nastoletnie lata i wkraczała w kolejną dekadę.
– Duża część tego albumu bazuje na pierwszych razach – pierwszym zakochaniu, pierwszych momentach poznawania samej siebie, pierwszym odkochaniu się, pierwszych momentach uświadamiania sobie, jak ważne jest dziewczęce doświadczenie – mówi flowerovlove.
Ten okres naznaczył również błyskawiczny rozwój kariery flowerovlove, która stała się jednym z najbardziej ekscytujących nowych głosów muzyki pop. Zaczęła niezależnie wydawać muzykę w 2021 r., zanim podpisała kontrakt z Capitol Records. W 2024 r. wydała ciepło przyjętą EP-kę „Ache in My Tooth”, a także kilka świetnie przyjętych singli, takich jak ubiegłoroczne „I’ve seen ur ex” i „new friends”. Jej piosenki przyciągnęły uwagę całkiem sporej grupy słynnych fanów: Olivii Rodrigo, SZA, Rosalii, Haim, Nialla Horana, Halsey, Khalida i Role Model. Najbardziej zaskoczył ją Elton John, który osobiście zadzwonił do wschodzącej gwiazdy, by wyrazić swój zachwyt nad jej twórczością.
– Dopiero podczas pracy nad tym krążkiem zdałam sobie sprawę, że jestem perfekcjonistką, bo stworzenie albumu to naprawdę wielka rzecz – mówi o procesie prowadzącym do powstania „Mini Skirt Warrior”. Jest główną siłą kreatywną stojącą za swoją karierą – odpowiada m.in., produkcję i scenografię, aby mieć pewność, że jej wyjątkowa wizja zostanie przedstawiona w możliwie najbardziej autentyczny sposób. Precyzję równoważył jednak okres niezwykle swobodnej inspiracji. W zeszłym roku nie przychodziła na sesje nagraniowe z żadnymi oczekiwaniami, aż w końcu poczuła, że rodzi się coś wyjątkowego.
– Kiedy piszesz bez konkretnego zamiaru, jest w tym coś wyjątkowego. Zamiast wymuszać na sobie konkretny przekaz, robisz to prosto z serca. Inaczej się w tym gubisz, a przez dość długi czas właśnie przez to przechodziłam – wyjaśnia.
W stworzeniu albumu towarzyszył jej znakomity zespół songwriterów i producentów muzyki pop. Jej głównymi współpracownikami byli Skyler Stonestreet (Justin Bieber, Dua Lipa) i Pom Pom (Suki Waterhouse, John Legend). Współpracowała również między innymi z Amy Allen (Olivia Rodrigo, Sabrina Carpenter), Steph Jones (Selena Gomez, BLACKPINK), Steve’em Makiem (One Direction, Ed Sheeran) oraz swoim bratem Wilfredem Cissé.
Dla flowerovlove wiele z tych piosenek brzmi dokładnie tak jak muzyka, której sama chciałaby słuchać, gdy była młodsza. – Napisałam dużą część tej muzyki dla siebie i moich przyjaciół, bo po raz pierwszy przeżywałyśmy te same rzeczy. Gdybyśmy usłyszały tę muzykę, powiedziałybyśmy: „O mój Boże, czuję z nią tak silną więź”. Nawet gdybym to nie ja ją napisała, i tak kochałabym ten album – zaznacza.
Kierunek albumu wyznacza singiel „In My Victoria’s Secret”. Piosenka podąża za tonem wcześniejszej twórczości flowerovlove: jest słodka, zabawna i chwytliwa. Wokalistka porównuje brzmienie do Avril Lavigne i mówi, że utwór jest „bardzo trafnym wyrazem relacji bez zobowiązań”.
– Po raz pierwszy weszłam do Victoria’s Secret i kupiłam sobie sukienkę – wspomina. Będąc w sklepie, zaczęła się zastanawiać, ile dziewczyn płakało w tym miejscu albo nawet w domu, w nowej bieliźnie, którą właśnie kupiły. – To piosenka o płakaniu w bieliźnie po seksie, kiedy czujesz, że ktoś cię nie chce, a ty masz na sobie najurokliwszą bieliznę z Victoria’s Secret – komentuje.
flowerovlove zaprezentowała przedsmak albumu na początku tego roku, wydając „American Wedding” – jedną z najbardziej bezpośrednich piosenek o miłości na płycie. Silnie inspirowana zarówno Taylor Swift, jak i „Cowboy Carter” Beyoncé, po raz pierwszy w większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej wprowadziła do swojego brzmienia gitarę akustyczną. Rezultatem jest wyraźnie country-popowy utwór, który przypomina, dlaczego w pierwszej kolejności wybrała swój pseudonim: – Miałam ochotę napisać dziewczęcą, błyszczącą piosenkę o miłości.
„Girls Will Be Girls” to jedna z najbardziej wrażliwych piosenek, jakie flowerovlove kiedykolwiek napisała – surowy i pełen nerwów przełomowy moment dla młodej artystki. Podobnie jak inne „pierwsze razy”, które zainspirowały te utwory, przeżyła związek, a następnie złamane serce, co nie tylko ją ukształtowało, ale także przypomniało jej, jak ważne są w jej życiu przyjaźnie z innymi kobietami.
– W życiu są ważniejsze rzeczy niż to jedno złamane serce w tej jednej sytuacji. Po prostu chcę być dziewczyną – deklaruje. W utworze gościnnie pojawia się WILLOW – „wymarzona współpraca” dla młodej gwiazdy. – To właściwie był jej pomysł i wciąż jestem pod wrażeniem za każdym razem, kiedy słyszę ją na tej płycie. Jest jedną z artystek, które zainspirowały mnie do rozpoczęcia tworzenia muzyki – zdradza flowerovlove.
Joyce Cissé, urodzona w południowym Londynie jako córka pary z Wybrzeża Kości Słoniowej, tym bardziej docenia swoją dotychczasową karierę, biorąc pod uwagę swoje skromne początki. Ten album celebruje jej przeszłość, jednocześnie zdecydowanie spoglądając w kierunku niezwykle obiecującej przyszłości.
– Nie pochodzę ze środowiska, w którym wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Nie pochodzę z uprzywilejowanej pozycji. Wkładam w to ciężką pracę. Jestem bardzo dumna z osoby, którą kiedyś byłam, osoby, którą jestem teraz, i osoby, którą się staję – podsumowuje.

